Skoncentruj się bardziej na walce ze złym dziennikarstwem, mniej na fake news

panika Fake News osiągnęła zaawansowany etap, w którym inteligentne spojrzenie na sytuację—opublikowane w CJR i gdzie indziej—polega na wezwaniu do bardziej bezpośrednich opisów problemu: kłamstwa, propagandy, oszustwa. “The label”, napisała w niedzielę felietonistka Washington Post Media Margaret Sullivan”, została wybrana, aby oznaczać dowolną liczbę zupełnie różnych rzeczy: liberalny claptrap. Albo opinia lewicowca. Albo po prostu coś w sferze wiadomości, czego obserwator nie lubi słyszeć.”

Ten dżin już wyszedł z butelki. Szukaj tego terminu na Twitterze każdego dnia, aby szybko sprawdzić jego bezsensowność, szczególnie wśród konserwatystów i zwolenników Trumpa. Infowary i inne stroje kulturowo-wojenne od dawna używają go jako przytułku przeciwko mainstreamowym mediom. Ponieważ te punkty sprzedaży nie próbują stosować standardów dziennikarskich do treści, które publikują, ich whataboutism na fake news zapewnia im coś w rodzaju relatywistycznej wyższości.

czyli: Podczas gdy prasa powinna wyraźnie oznaczyć tę konkretną markę cyfrowego porno, ogólna debata odbywa się na nieodłącznie niekorzystnym gruncie. Jest zbyt wielu aktorów grających niesprawiedliwie, zbyt wielu kretów, by walnąć. A sama ilość energii skierowanej w ostatnich miesiącach w kierunku tej rzekomo nowej plagi lepiej skierowałaby się do wewnątrz. Z większości krytyki fałszywych wiadomości pomija się rolę głównego nurtu w dezinformowaniu opinii publicznej oraz to, jak powinniśmy porównywać końcowe skutki dobrych intencji dziennikarskich niedopowiedzeń do legalnych oszustw, które mają wpłynąć na politykę lub zarobić kilka dolców na programowych reklamach cyfrowych. To jest problem, ponieważ my-media-próbujemy naprawić nasze relacje z opinią publiczną.

Weźmy Washington Post. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy, gazeta opublikowała dwa domniemane sensacyjne fragmenty, pokazujące, po pierwsze, że Kreml stał za masową operacją fałszywych wiadomości w Stanach Zjednoczonych, a następnie, że Rosja zhakowała amerykańską sieć elektryczną. Ten pierwszy rozmazał definicję fałszywych wiadomości, powołując się na raport anonimowej grupy internetowej, która wrzucała lewicowe serwisy informacyjne do popartych Kreml stooges. Komputer, o którym mowa w tym ostatnim, okazał się w ogóle nie podłączony do sieci elektrycznej. Obie historie otrzymały żenujące uwagi redaktora po fakcie-coś, czego wielu nieuczciwych aktorów w tej debacie nie opublikowałoby-chociaż szkoda została już wyrządzona.

takie wpadki nie są bynajmniej “fake news” w wąskiej definicji, którą wspólnie wybrały media głównego nurtu. Ale warto zastanowić się, jak ostateczny wpływ takich flubów kumuluje się obok pełnowartościowych fałszerstw rozpowszechnianych w Internecie.

Analiza BuzzFeed News pod koniec grudnia wykazała, że 23 najlepiej sprzedające się fałszywe wiadomości na Facebooku w 2016 roku łącznie wynosiło około 10.6 mln zaangażowania-akcji, reakcji i komentarzy-czyli ok. 460 tys. za sztukę. Nie jest jasne, jak wielu z tych osób wierzyło, że takie treści są prawdziwe. W poście, z setkami tysięcy prenumeratorów druku i jednym z najlepiej Traffik serwisów informacyjnych na świecie, można bezpiecznie założyć, że liczba czytelników na jego rosyjskich hakerskich czerpaków przynajmniej zbliżyła się do podobnego boiska. To nie znaczy nic o dodatkowych reakcjach rozprzestrzeniających fałszywe zarzuty w mediach społecznościowych, radiu i telewizji.

Zapisz się na codzienny e-mail CJR

istnieje niezliczona ilość innych przykładów, które rodzą podobne pytania o dezinformację. Megyn Kelly, jedna z ostatnich wiadomości telewizyjnych o wysokich stawkach, przedstawiała nową partię Czarnej Pantery jako zagrożenie dla demokracji w wielu segmentach jej popularnego programu Fox News w 2010 roku. Fałszywe wiadomości? W 2013 roku New York Post umieścił dwóch “bag men” na pierwszej stronie, przedstawiając ich jako osoby zainteresowane zamachem w maratonie Bostońskim. Fałsz! Wiele organizacji prasowych w tym roku poinformowało, że FBI “wznowiło” śledztwo w sprawie prywatnego serwera poczty Hillary Clinton na kilka tygodni przed wyborami. Nie!

Intencja ma oczywiście znaczenie, co jest istotną różnicą. Ale jeśli jedną z powyborczych misji prasy jest odzyskanie pewnego pozoru zaufania publicznego, sam ten argument nie uznaje pełnego zakresu publicznego sceptycyzmu. Nieufność Prawicy wobec mainstreamowych mediów sięga dekad wstecz, podczas gdy Lewica, z okropnym dziennikarstwem o broni masowego rażenia w niezbyt odległym wspomnieniu, postrzega niektóre niedawne doniesienia o Rosji jako podobnie jingoistyczne. Wszyscy w środku zastanawiają się, czy prasa niesprawiedliwie pomaga, czy krzywdzi prezydenta-elekta, tak jak lokalne media, które najlepiej znają społeczności, nadal zanika.

Mania fake news pomija ten szerszy kontekst i potencjalnie komplikuje drogę naprzód. Bitwa odgrywa rolę moralnego relatywizmu Infowarów i ich odpowiedników. Niesprawiedliwa rzeczywistość jest taka, że prasa musi robić lepiej. Bardziej afirmatywny przypadek, aby nam zaufać, a nie im – poprzez ostre raportowanie, które rozpoznaje własne wady-jest w porządku. Podczas gdy fałszywe wiadomości i złe doniesienia zagrażają dokładności informacji, które docierają do opinii publicznej, dziennikarze mają realną moc wpływania tylko na jedną z dwóch.

czy Ameryka kiedykolwiek potrzebowała strażnika medialnego bardziej niż teraz? Pomóż nam dołączając do CJR już dziś.

David Uberti jest pisarzem w Nowym Jorku. Wcześniej był reporterem medialnym Gizmodo Media Group i pisarzem dla CJR. Śledź go na Twitterze @DavidUberti.

panika Fake News osiągnęła zaawansowany etap, w którym inteligentne spojrzenie na sytuację—opublikowane w CJR i gdzie indziej—polega na wezwaniu do bardziej bezpośrednich opisów problemu: kłamstwa, propagandy, oszustwa. “The label”, napisała w niedzielę felietonistka Washington Post Media Margaret Sullivan”, została wybrana, aby oznaczać dowolną liczbę zupełnie różnych rzeczy: liberalny claptrap. Albo opinia lewicowca. Albo po prostu…

panika Fake News osiągnęła zaawansowany etap, w którym inteligentne spojrzenie na sytuację—opublikowane w CJR i gdzie indziej—polega na wezwaniu do bardziej bezpośrednich opisów problemu: kłamstwa, propagandy, oszustwa. “The label”, napisała w niedzielę felietonistka Washington Post Media Margaret Sullivan”, została wybrana, aby oznaczać dowolną liczbę zupełnie różnych rzeczy: liberalny claptrap. Albo opinia lewicowca. Albo po prostu…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.